Siódmy krok do jeszcze lepszej wersji siebie
Wiara czyni cuda. To dlaczego nie chcesz w siebie uwierzyć? Potrafisz wyciągać wnioski z własnych błędów, zmieniać to, co ci nie pasuje, cierpliwie dążyć do celu, umiesz dać sobie poczucie bezpieczeństwa, wiesz, co jest twoją mocną stroną i czujesz, że nie chcesz być nikim innym. TO CZEMU NIE MA W TOBIE ZA GROSZ WIARY W SIEBIE? Zobacz, jakie to nielogiczne.
Piszesz:
„Odkryłam tam, co to są emocje, optymizm i chęć życia. Radość z tego, co się ma pomimo trudnego dzieciństwa, przemocowego męża i wmawiania mi, że i tak sobie nie poradzę. Terapia i poznanie samej siebie, takiej prawdziwej i radosnej, to największy sukces w moim życiu.
Na co dzień bardziej czytam niż piszę. Nie chciałam pisać w komentarzu, bo to dość osobiste. Myślałam nad tym, która z moich porażek zmieniła się w sukces. I stwierdziłam, że każda… Największą porażką, a może bardziej - niepowodzeniem - było moje małżeństwo z nieodpowiednią osobą. Problem z alkoholem, z jakim się borykał mąż, powodował ogrom cierpienia. Dzięki temu, że po próbie samobójczej zaczął się leczyć i ja trafiłam na terapię dla osób współuzależnionych. Nasze małżeństwo nie przetrwało, ale ja trafiłam w miejsce i specjalistów, do których nigdy sama bym nie dotarła. Odkryłam tam, co to są emocje, optymizm i chęć życia. Radość z tego, co się ma pomimo trudnego dzieciństwa, przemocowego męża i wmawiania mi, że i tak sobie nie poradzę. Terapia i poznanie samej siebie, takiej prawdziwej i radosnej, to największy sukces w moim życiu. Wiem, że większość napisałaby, że to dziecko jest sukcesem (mam 13-letniego syna), ale ja wiem, że najpierw jestem JA. A potem reszta. Pozdrawiam serdecznie z najpiękniejszych Kaszub!”
Piszesz:
„Ludzie mają ze sobą problem, a nie ja!
Nie wiem czy była to porażka, ale na pewno złe doświadczenie. W podstawówce ludzie wyzywali mnie od pedałów tylko dlatego, że się wyróżniałem. Dało mi to siłę. Dzisiaj już nie przejmuję się takimi komentarzami. Wiem, że to Ci ludzie mają ze sobą problem, a nie ja.”
Piszesz:
„Terapia i poznanie samej siebie, takiej prawdziwej i radosnej, to największy sukces w moim życiu. Większość kobiet napisałaby pewnie, że ich największy sukces to dziecko (mam nastoletniego syna), ale ja wiem, że teraz najpierw jestem JA. A dopiero potem reszta świata.
Na co dzień bardziej czytam niż piszę. Która moja porażka zmieniła się w sukces? Każda! O małżeństwie z nieodpowiednią osobą mówię dziś: niepowodzenie. Jego problem z alkoholem był powodem ogromnego cierpienia. Dzięki temu, że po próbie samobójczej zaczął się leczyć, i ja trafiłam na terapię dla osób współuzależnionych. Nasze małżeństwo nie przetrwało, ale ja spotkałam specjalistów, do których nigdy sama bym nie dotarła. Odkryłam, co to są dobre emocje, optymizm i chęć życia. Radość z tego, co się ma, pomimo trudnego dzieciństwa, przemocowego męża i wmawiania, że sama sobie nigdy nie poradzę. Terapia i poznanie samej siebie, takiej prawdziwej i radosnej, to największy sukces w moim życiu. Większość kobiet napisałaby pewnie, że ich największy sukces to dziecko (mam nastoletniego syna), ale ja wiem, że teraz najpierw jestem JA. A dopiero potem reszta świata.”
Afirmacja siódma
Nie będę ci mówił, że masz w siebie wierzyć. Bo co to właściwie znaczy? Że nie dajesz sobie w kaszę dmuchać? Wchodzić na głowę? Terroryzować się? Stawiasz na swoim? Ufasz sobie? Ja bym powiedział, że wiara w siebie to prawo do podejmowania swoich decyzji. Mądrzejszych, głupszych, ale własnych. To komfort odnoszenia sukcesów bez przepraszania za nie. I popełniania błędów bez biczowania się. Wystarczy wyciągnąć z nich odpowiednie wnioski. To wspieranie, ale bez poświęcania. Czasem warto o coś zawalczyć, ale bywa, że trzeba się pogodzić. Takie jest życia. Ale w ogólnym rozrachunku mamy szansę wyjść w tym życiu na plus. Chodzi tylko o to, żeby pamiętać, żeby go nie marnować na głupie gadanie, tylko działanie. Wierzyć w to. I wierzyć W SIEBIE.
Ćwiczenie siódme: stań przed lustrem, spójrz sobie w oczy i powiedz: MAM MOC! I nikt mi jej nie odbierze.
Piszesz:
„BEZPIECZEŃSTWO = SIŁA WEWNĘTRZNA
Dziękuję za Twoje afirmacje, dzięki nim obyło się u mnie bez tabletek uspokajających!
Wszystkiego dobrego, ślę dużo pozytywnej energii!”
Nie, to ja dziękuję, ja QCZAJ.
Dzięki Tobie, dzięki Wam wszystkim, dzięki Waszej szczerości i wyjątkowej odwadze, inni uwierzą, że nie są sami, są z nami, dzielą podobny los, dotykają nas te same zmory.
Ja, QCZAJ, chcę dodawać Wam sił. Razem łatwiej pokonać przeszkody.
Jestem tu z Wami, jestem tu dla Was.