Przejdź do treści
Bezpłatna dostawa suplementów przy zakupie za powyżej 150 PLN Kubek ,,Jedziemy z tym rzyciem'' GRATIS do zamówień 300zł+ (dodamy go do zamówienia) + 4 próbki białka GRATIS do każdego zamówienia!
PROMOCJA - zamów w pakiecie! | CIUPAGA PLUS, APETYT CONTROL, SIEKIERA (-20% na dwa różne suplementy i -30% na trzy różne suplementy)

7. Inowytrwaj!

Nie wstydź się czerwonego od płaczu nosa, nie ma w nim nic złego, o wiele gorzej, kiedy kwitniesz na zewnątrz, a gnijesz od środka; nie jest łatwo przestać sprzyjać światu, a zacząć sprzyjać sobie, ale spróbuj i sama zobaczysz, co się stanie!

A potem ino wytrwaj!

 

1.   Każdy ma jakąś przeszłość. Nie zawsze dobrą. Nie pudruj kiepskich wspomnień, nie wyjdziesz na tym dobrze
2.   Miłość to nie towar, kupić się jej nie da
3.   Nie za wszystko się lubimy
4.   Kiedy podejmujesz szczęśliwe decyzje…

 

To wydarzyło się pewnego dnia, kiedy moja frustracja sięgała zenitu. Listopad pluł mi w twarz, a ja resztkami sił próbowałem sobie udowodnić, że wszystko jest w porządku.

Nic nie było w porządku. Kolejny rok starałem się wydostać z gówna, w którym tkwiłem. Sam w nie wlazłem. Wow. Sam w to gówno wlazłem. Powiem Ci, że uświadomienie sobie tego bardzo mi pomogło. Przestałem słuchać banałów w stylu „zapomnij o przeszłości”, „zostaw przeszłość za sobą”, „przeszłość wymaż z pamięci”… i tym podobne dyrdymały. Ja postąpiłem dokładnie na odwrót: skonfrontowałem się ze wszystkimi moimi doświadczeniami. I wtedy uświadomiłem sobie ważną rzecz: jak odważny i pełen marzeń musiałem być, żeby jednak zaufać sobie, zaufać ludziom, sytuacjom a na koniec pełen optymizmu i wiary wdupcyć się w to całe bagno. A potem mieć siły, żeby wierzgać nogami z wiecznie roześmianą buzią. Tak, popełniłem błędy. Dlatego ciężko pracowałem i uczyłem się cierpliwości. Żeby konsekwencje mnie nie zabiły.

Hmmm… Nie za wszystko się lubimy. Nie wszystkie nasze decyzje z wczoraj dzisiaj uznajemy za mądre. Niektóre były naprawdę głupie. Ale przecież każda z tych decyzji tak naprawdę była po coś. Każda z tych nawet głupich decyzji, decyzji nieprzemyślanych, doprowadziła Cię do miejsca, w którym jesteś teraz. I jeżeli mnie słuchasz, jeśli dopuszczasz myśl, żeby być szczęśliwą, ukochaną w sobie kobietą, to tak naprawdę te decyzje wpłynęły na to, jak bardzo dzisiaj chcesz być świadoma, jak chcesz się rozwijać. Jeśli spojrzysz na te dawne decyzje, które często miały źródło w tym, jak Cię wychowano, jak zaprogramowano, jak na coś, co już było, co się wydarzyło, co przeżyłaś – zrozumiesz, że podejmowałaś je, jak umiałaś. I wszystko wyda Ci się bardziej sensowne.

 

Opowiadałem Ci już o traumie, którą niosłem prawie przez całe życie. O tym, że jako siedmiolatek byłem molestowany seksualnie. To, co zdarzyło się wtedy, miało wielki wpływ na wiele decyzji, które podejmowałem w dorosłym życiu. Musiało mieć, bo wyrwało ze mnie potężny kawał mnie. Wyrwało mi kawał serca. I całe moje dzieciństwo.

Pamięć tamtej krzywdy sprawiała, że jako dorosły człowiek podejmowałem krzywdzące mnie decyzje. Starałem się je naprawić. A potem znowu wszystko niszczyłem. Wydawało mi się, że ktoś tak… brudny jak ja nie zasługuje na szczęście… Nie mogę być szczęśliwym człowiekiem, bo na to nie zasługuję. Nie zasługuję, by żyć. Tak mi się wydawało. No właśnie. To wszystko mi się wydawało. Przecież nie miałem żadnego wpływu na to, co mnie spotkało, bo byłem tylko dzieckiem. Natomiast w momencie, kiedy postanowiłem stanąć w prawdzie i nazwać to przed samym sobą: tak, byłem molestowany seksualnie, stanąłem oko w oko z prawdą. To wymagało ode mnie ogromnej odwagi. Ale podejmowanie niesprzyjających decyzji, by potem naprawiać ich skutki, też wymagało ogromniej odwagi, prawda? Przypomina Ci to coś? Myślę, że na pewno. Sądzę, że teraz właśnie myślisz o tych decyzjach podyktowanych brakiem miłości do siebie, podjętych pod naciskiem tych, którzy byli wokół, zamiast miłością do siebie.

 

Miłość to nie towar, kupić się jej nie da. Ale można ją zasadzić. Możesz ją sobie zasadzić. Porównam miłość do roślinki. Masz roślinkę i ona sobie jakoś tam rośnie. W doniczce. Nie wiem, czy jest za duża, czy za mała, po prostu jest. Generalnie pewnie mogłaby być większa. Ale coś nie pozwala jej rosnąć. Jakby trzymało od spodu. No właśnie.

 

Miłości nie kupisz. Możesz ją sobie zasadzić, ale najpierw musisz wyrwać się z tego, co Cię trzyma. Wyrwać się dosłownie z korzeniami. Wyrwać się z tego, co Ci mówiono, co Ci kładziono do głowy, co Ci wpojono. I przez co nie możesz wzrastać tak, jak byś chciała. Jak byś mogła. Nie możesz wykorzystać swojego potencjału. Te korzenie Ci na to nie pozwalają.

Wyrwij się. Z korzeniami. Wyrwij się cała. Masz na to odwagę. Masz na to siłę. Żeby się wyrwać. A potem zasadzić na nowo. Z miłością. Nie z obowiązku, nie dlatego, że tak wypada, nie z potrzeby akceptacji, uzależnienia od miłości innych, z obawy, że utracisz ich miłość. I ta obawa każe Ci zrezygnować ze wszystkiego, nawet kosztem własnej prawdy, własnych przekonań, wartości.

Podam Ci taki przykład. Własny. Bałem się powiedzieć ludziom, że jestem gejem. Obawiałem się, że jeśli powiem prawdę, stracę ich. I powiem Ci, że cudownie jest widzieć, że ludzie kochają Cię za to, jakim jesteś człowiekiem, a nie za to, kogo przed nimi udajesz, kogo grasz, żeby lubili Cię bardziej.

 

Kiedy nie masz w sobie miłości do siebie, kiedy nie kochasz się zbyt mocno, albo i wcale, łatwo o sytuację, w której jesteś gotowa walczyć o dostanie jej od kogoś innego, nie licząc się z Twoimi stratami. Byleby tylko uszczknąć trochę czyjejś atencji, trochę uczucia, trochę poświęcenia. Tego Ci brakuje, czujesz tę pustkę i chcesz, by ją ktoś wypełnił. Przyszedł i wypełnił.

Nie trwoń swojej wytrwałości: nie okłamuj się, nie upieraj się przy złych przyjaźniach, słabych miłościach, chorych układach. Bo to, co było, bardzo często będzie Ci podpowiadać, by się tego trzymać. Tylko to może Cię spotkać, to jedyna dobra rzecz, która może Cię spotkać. Dlatego tak bardzo mi zależy, dlatego proszę Cię z całej siły, żebyś wyrwała się z korzeniami, otrząsnęła się ze wszystkiego, co na nich zostanie, i żebyś zasadziła się na nowo. Z miłością. To się wydarzy, kiedy spojrzysz na wszystko, co było, i pogodzisz się z tym. Pogodzisz się z tym, kim teraz jesteś. Zrzucisz z siebie poczucie winy, poczucie odpowiedzialności za to, co już się wydarzyło. Kiedy już staniesz ze sobą w prawdzie, spojrzysz na siebie z miłością i wyrozumiałością, pełna totalnej miłości do siebie, pełna zrozumienia zasadzisz się w tym życiu na nowo. Kiedy zobaczysz, że na pewne rzeczy nie miałaś wpływu, kiedy oswoisz się z tym, pojawi się coś najpiękniejszego: zaczniesz podejmować decyzje, które będą dla Ciebie szczęśliwe, decyzje, które będą dla Ciebie przychylne, decyzje, na które będziesz zasługiwać. A podejmiesz je, kierując się szacunkiem do siebie…

 

Szacunek do siebie, kiedy nosi się w sobie tak dużo bólu, żalu, kiedy nosi się w sobie brak miłości i zasiane przez kogoś zło bardzo ciężko wtedy się szanować. Ale Ty już go masz, zaczynasz nim już nasiąkać. Coraz bardziej chcesz, by Cię szanowano. Bo szanujesz sama siebie.

Poprzedni
Następny

1 odpowiedź

  • Przykład miłości, który jest tu opisany idealnej pasuje do mnie.. Kobieta, dziewczyna, a może mała dziewczynka..? Całe życie szykanowana za to, że jest grupa, paskudna.. wyśmiewana i obrażana.. od podstawówki, od dziecka, odkąd pamiętam… I wtedy pojawił się on – zainteresowany. Oczywiście na początku rozum mi podpowiadał, że to głupi żart, niemożliwe żeby ktoś brał mnie na poważnie – grubą dziewczynę o przeciętnej urodzie.. ale jednak pchana desperacko potrzebą bliskości zaryzykowałam.. początkowo było w porządku, ale tylko początkowo. Coraz częściej rozmawiał ze mną na temat seksu, zachęcał, wręcz prowokował a ja – wówczas już prawie 19-letnia dziewica miałam wątpliwości, ogromne wątpliwości… Aż w końcu uległam “dla świętego spokoju”… Tylko, że ten spokój nie nadszedł. I owszem – nie powiem, że seks był czymś złym, złe jednak było to, jak zaczął mnie postrzegać – jako swoją własność: gdzie idziesz? Na jak długo? Z kim? Ale ja ich nie lubię… Z piszesz? O której wrócisz? Itd..
    Początkowo to znosiłam, dałam jasno i wyraźnie znać, że nie zmienię towarzystwa tylko dlatego, że jemu się ono nie podoba. Z czasem jednak zaczęło mu przeszkadzać, że mam znajomych, swoje życie poza nim, zaczęłam być obiektem czysto seksualnym i nawet gdy mówiłam “nie”, on tego nie słyszał.. Aż pewnego dnia, w Sylwestra, na prawdę się go przestraszyłam… I to właśnie wtedy powiedziałam dość.. Związek powinien być oparciem, a nie strachem, uwiązaniem i wieczną kontrola… Dwa tygodnie mnie przepraszał, błagał, pisał, dzwonił… Nie ugięłam się.. Widzieliśmy się jeszcze tylko raz na studniówce – zapłacił za siebie więc byłam wręcz zmuszona na jego towarzystwo.. Nie było źle, choć wyrazie nadal próbował mnie odzyskać… Ja się po prostu dobrze bawiłam. I jedno zdanie, które powiedział mi na koniec naszego spotkania przekonało mnie i utwardziło w mojej decyzji.. Nie będę przytaczać słów, ale było to na zasadzie – jak będziesz miała chęć na seks to wiesz gdzie mnie znaleźć. Poczułam się wtedy jak najgorsza z upadłych kobiet, jak śmieć… Po czasie zrozumiałam jak bardzo toksyczny był ten związek, związek podyktowany moją potrzebą bliskości z kimkolwiek… Straciłam półtora roku.. ale – tak na koniec już – za jedno jestem mu wdzięczna.. za to, że pokazał mi, jaki związek nigdy nie powinien być.

    Magdalena

Zostaw komentarz